Inflacja drenuje portfele

środa, 16 lipca 2008

I dobre samopoczucie konsumentów

Podawane oficjalnie wskaźniki inflacji, czyli przeciętnego wzrostu cen dóbr i usług konsumpcyjnych istotnie rozmijają się z odczuciami konsumentów. Wyjaśnienie tego zjawiska ma dwa oblicza – metodologiczne i życiowe.
W czasach rosnącej inflacji pojawiają się pytania, co tak naprawdę ona obrazuje. Manipulowanie wskaźnikiem inflacji poprzez zmiany koszyka dóbr sugerują wszyscy uczestnicy rynku, czy jednak w ogóle CPI może być obiektywne?

Z jednej strony obliczany wskaźnik inflacji jest jedynie średnią ważoną zmiany cen dla ustalonego koszyka dóbr. Oznacza to, że urząd statystyczny określa przeciętną strukturę naszych wydatków. W krajach szybko rozwijających się, w których struktura konsumpcji istotnie się zmienia, oznaczać to może problemy z określenie rzeczywistego poziomu inflacji. Niestety nie można zastosować w Polsce takich samych koszyków dóbr, jak w krajach bogatych. Te kraje po prostu mają jeszcze mniejszy udział wydatków bytowych. Licząc ich miarą mielibyśmy do czynienia z dezinflacją, czy wręcz z deflacją.

W praktyce prawidłowością jest obecnie spadek średniego udziału wydatków na żywność, energię i inne koszty bytowe w koszyku dóbr. W związku z tym spektakularne wzrosty cen np. żywności wbrew pozorom nie wpływają na równie wysoki wzrost inflacji. Subiektywnie jednak konsumenci odczuwają je najbardziej. Wynika to po prostu z efektu psychologicznego – zakupy żywności dokonywane są codziennie, zmiany cen tych dóbr codziennie kontrolujemy i są one dla nas najbardziej widoczne, stąd dolegliwe. Sporadyczny zakup telewizora, sprzętu AGD już nie budzi takich emocji, chociaż pod względem wartości stanowi znaczący element budżetów domowych. Po zsumowaniu tego rodzaju wydatków może okazać się, że wydajemy na dobra trwałego użytku dużo więcej pieniędzy, niż na żywność. Statystycznie natomiast spadek cen np. sprzętu RTV, usług telekomunikacyjnych może mieć więc większy wpływ na wynik inflacyjny niż wahania cen żywności.

Patrząc obiektywnie polskie społeczeństwo staje się coraz bogatsze, może jeszcze nie bogate, ale np. większość gospodarstw domowych wyposażona jest już w pralkę automatyczną i inny sprzęt trwałego użytku, o którym kilkanaście lat temu większość mogła tylko pomarzyć. Czy w związku z tym czujemy się lepiej? Paradoksalnie niekoniecznie, gdyż odczucia co do stanu posiadania są względne. W takim wypadku to właśnie subiektywność odczuć będzie miała wpływ na postrzeganie inflacji i tzw. oczekiwania inflacyjne. Wskaźnik inflacji nie obrazuje, więc wprost i całkowicie ogólnego poziomu zmiany cen, bo jest to po prostu niemożliwe. W takim razie otwarte będzie pytanie, czy może być stosowany, jako uniwersalny miernik zmian cen dla potrzeb, chociażby waloryzacji świadczeń wypłacanych emerytom i rencistom. W pewnym sensie bardziej sprawiedliwa okazałaby się inflacja liczona dla koszyka dóbr i usług nabywanych przez daną grupę społeczną. W sensie metodologicznym dość trudno byłoby jednak taki wskaźnik obliczyć, bo jak np. kwalifikować wydatki pracujących emerytów, których tak przecież wielu jest w Polsce.

Dyskusji nie byłoby, gdyby inflacja była niska i stabilna, a wszyscy byliby o tym przekonani. Warunkiem tego jest natomiast skoordynowana i przewidywalna polityka pieniężna. Nie da się tego uzyskać bez stabilnych finansów i współpracy banku centralnego oraz rządu. Dla rządu inflacja („kontrolowana”) nie jest jednak rozwiązaniem najgorszym, gdyż w pierwszej rundzie zwiększa nominalne dochody budżetowe. W końcu jednak za rozrzutność państwa trzeba będzie zapłacić i solidarnie zapłacą wszyscy, chociaż niektórzy odczują to bardziej. Tutaj następuje pierwsze zderzenie interesów. Pozostaje bank centralny, który kontrolując podaż pieniądza „monetarnie” w ostatecznym rozrachunku odpowiada za realną inflację – jak na razie ustawowo.

Bogusław Półtorak

PORADNIK DLA SKORUMPOWANEGO LEKARZA

Gdy ABW lub CBA puka do twoich drzwi

Krótki kurs, co robić w razie zatrzymania przedstawia "Służba Zdrowia"

- Nikt nie musi dostarczać dowodów swojej winy. Jeśli więc uznasz, że lepiej będzie, jak połkniesz swoją kartę SIM, nie bój się, że usłyszysz z tego powodu zarzuty - takie rady można znaleźć w periodyku "Służba Zdrowia", o którym pisze "Gazeta Wyborcza". Instrukcja "Niezbędnik medyka" to odpowiedź na coraz częstsze zatrzymania lekarzy i krótki kurs, jak się zachować, gdy o 6 rano CBA, CBŚ lub ABW zapuka do naszych drzwi.

Dlaczego "Służba Zdrowia" zdecydowała się na przygotowanie takiej publikacji? "Policja, służby antykorupcyjne i prokuratura - po latach bezczynności - wzięły sobie za cel służbę zdrowia. Mroczna, zagęszczająca się atmosfera wokół lekarzy wtargnęła nawet do serialowego szpitala w Leśnej Górze: jeden chirurg już 'siedzi', drugi - kultowy doktor Burski [Jakub Burski - jeden z głównych bohaterów serialu paramedycznego 'Na dobre i na złe' - przyp.red.]- ma kłopoty z agentami - można przeczytać w poradniku.

Autorką prawnych porad jest mec. Barbara Kondracka.


1. Żądaj dokumentów


- Przede wszystkim nie można wpadać w panikę - radzi mec. Kondracka. Jak wyjaśnia, "zatrzymany nie oznacza podejrzany, podejrzany to nie to samo co oskarżony, a oskarżony - to jeszcze nie winny".

Poza tym, ani przeszukanie, ani zatrzymanie nie może odbyć się "bez kwitu". Aby przeszukać mieszkanie lub gabinet, agenci lub policja muszą mieć postanowienie prokuratury lub sądu. Jeśli chcą zatrzymać daną osobę - muszą mieć nakaz zatrzymania. Jest to o tyle ważne, że na takie akcje jak przeszukanie czy zatrzymanie można składać zażalenie.

2. Patrz im na ręce
Osoba, której mają być przedstawione zarzuty, nie ma obowiązku dostarczania dowodów swojej winy. Jeśli więc - w stresie - uzna, że lepiej będzie, jak połknie kartę SIM, nie musi się obawiać, że usłyszy z tego powodu zarzuty.
"Niezbędnik medyka"

Według "Niezbędnika", nie wolno nam stać lub siedzieć jak sparaliżowanym. - Musimy patrzeć funkcjonariuszom na ręce - radzi mec. Kondracka. Podkreśla, że mamy prawo być obecni podczas przeszukania. Ale uwaga! ABW, CBŚ czy CBA mogą zarekwirować wszystko, czym są zainteresowane - w tym także laptop lub komórkę.

3. Lecz zęby i dbaj o zdrowie
W niezbędniku znalazła się także wskazówka praktyczna: "przed wyjściem zabierz kosmetyczkę: szczoteczkę i pastę do zębów, mydło, dezodorant, chusteczki higieniczne, przynajmniej 3 pary bielizny, klapki pod prysznic. Ubierz się w sportowe, wygodne, ciepłe ubranie. Zabierz leki. W areszcie tzw. paczkę higieniczną otrzymasz po miesiącu".

"Służba zdrowia" przestrzega także, by na bieżąco leczyć zęby i prowadzić badania kontrolne. - W więzieniu zdrowie tylko tracisz - brzmi gorzka refleksja poradnika.

4. Wynajmij adwokata...
Bez konsultacji z adwokatem, po zatrzymaniu, nie powinniśmy - we własnym interesie - powiedzieć ani słowa! Nawet... potwierdzić swoich danych osobowych. Osoba zatrzymana ma prawo milczeć. W amerykańskich filmach policjanci podczas zatrzymania wygłaszają formułkę: "Odtąd każde słowo może być wykorzystane przeciwko tobie". Ta sama zasada obowiązuje w Polsce - każde słowo wypowiedziane od momentu zatrzymania może być wykorzystane przeciwko nam!

"Niezbędnik medyka"
- Gdy funkcjonariusze zapytają, kogo powiadomić o zatrzymaniu, powinna być to osoba, która będzie wiedziała, co powinna zrobić - krótko mówiąc, wynająć prawnika. - Brak obrońcy może nas bardzo drogo kosztować - nawet kilka lat pozbawienia wolności! - przestrzega "Służba Zdrowia".

5. ...I nic nie mów
Za najważniejsze poradnik uznaje jednak milczenie. Przy zatrzymaniu w Polsce, podobnie jak w amerykańskich filmach, obowiązuje reguła, że "odtąd każde słowo może być wykorzystane przeciwko tobie". - Osoba zatrzymana ma prawo milczeć - podpowiada Kondracka. A więc żadnych rozmów, wyjaśnień, zeznań, układów z prokuratorem. - To one właśnie często stają się "gwoździem do trumny" - ostrzega "Niezbędnik".

Odradza się też jakiekolwiek rozmowy z mediami bez konsultacji z adwokatem.

Lekarze protestują

Według "Gazety WYborczej", środowisku lekarzy publikacja się nie spodobała. Uważają, że artykuł stawia ich w złym świetle.

Inflacja

wtorek, 15 lipca 2008

Komentarze członków RPP

Przyspieszenie podwyżek płac mogłoby wywołać 50pkt podwyżkę, ale „błędem byłoby, gdybyśmy spróbowali … inflacji szybko się pozbyć, radykalnie podnosząc stopy” - Andrzej Wojtyna w wywiadzie dla Gazety Wyborczej.

Moim zdaniem głównym dylematem teraz jest to, czy gdy wzrost zwolni, to inflacja jednocześnie utrzyma się na wysokim poziomie. Większa inflacja determinuje wyższe oczekiwania inflacyjne, zwłaszcza że stosunkowo dużą część stanowią nasze wydatki na żywność… Jeśli z firm będą napływać sygnały, że zaspokajają żądania płacowe pracowników (które mają źródło w coraz wyższych cenach m.in. żywności), to będzie wyraźny znak, że zaczynają się pojawiać efekty drugiej rundy. Wtedy byłoby wskazane, by Rada pokazała, jak jest zdeterminowana w sprowadzeniu inflacji ponownie w pobliże celu. Jeśli ryzyko byłoby rzeczywiście dużo większe i chcielibyśmy pokazać, że chcemy zadziałać zdecydowanie na oczekiwania, to moglibyśmy sięgnąć głębiej do naszego arsenału i podnieść stopy o 0,5 pkt proc. Boję się, że to ryzyko efektów drugiej rundy może wzrosnąć, zwłaszcza jeśli tegoroczne zbiory w rolnictwie nie będą korzystne.

Nie sądzę, by silny złoty był poważnym zagrożeniem, o ile wydajność pracy będzie rosła w niezłym tempie. Ważne jest też, jak kurs zareaguje na spowolnienie wzrostu. Nie unikniemy przez najbliższe kilka kwartałów tego, że niższemu wzrostowi będzie towarzyszyć wyższa inflacja. Błędem byłoby, gdybyśmy spróbowali tej inflacji szybko się pozbyć, radykalnie podnosząc stopy. Należy bowiem tak prowadzić politykę pieniężną, by ograniczać wahania i inflacji, i wzrostu gospodarczego. Nie mówię, że wzrost gospodarczy jest tak samo ważny jak inflacja. Chodzi o równoczesne ograniczanie wahań, żeby przez nadmierne podniesienie stóp nie zahamować wzrostu produkcji.

W Rzeczpospolitej z kolei całkiem łagodne wypowiedzi jastrzębi RPP, Dariusza Filara („Jeśli polska waluta nadal będzie podążała tą ścieżką, jest szansa na to, że wzrost inflacji wyhamuje. Wszystko zależy jednak od sytuacji w najbliższych miesiącach. – Uważam, że możemy sobie obecnie pozwolić na obserwację rynku. Nie ma presji do podejmowania decyzji o kolejnych podwyżkach. Nowa projekcja inflacji, która ukaże się w październiku, da już więcej odpowiedzi na pytania o przyszłość”) oraz Mariana Nogi („Teraz jest najlepszy czas, aby wyczekać i obserwować, jak zachowują się ceny i waluta. Ewentualne decyzje będzie można podjąć po październikowej projekcji.)

Co to znaczy: Komentarze Dariusza Filara i Mariana Nogi nie pozostają wątpliwości, że na razie RPP nie myśli o podwyżkach stóp przed październikiem. Dane makroekonomiczne mogą te opinie jednak zmienić. Tym czasem oczekiwania Andrzeja Wojtyny wskazują jednak na planowaną podwyżkę – wbrew rynkowym oczekiwaniom jej braku wyrażonym w kontraktach FRA.

Inflację w czerwcu szacujemy na tym samym poziomie co Ministerstwo Finansów, czyli 4,5%r/r (ta sama liczba określa konsensus rynkowy). Jest to o 0,1pp wyżej niż wynik za maj. Odnotowana w czerwcu inflacja cen paliw wraz z ruchem w górę inflacji bazowej są przyczynami tego nieznacznego przyspieszenia. Wpływ zmian cen żywności pozostał według naszych szacunków taki sam jak miesiąc wcześniej. Inflacja w Czechach i na Węgrzech była mniejsza od oczekiwanej, szanse na podobną niespodziankę w Polsce istnieją, ale są raczej niewielkie.

Spodziewamy się, że w czerwcu nastąpiła kontynuacja znaczących wzrostów płac nominalnych. Nasze prognozy wskazują, że w pozostałych miesiącach 2008 średni wzrost realnych wynagrodzeń będzie bliski 8%. Jeśli zgodnie z nasza oceną zatrudnienie wykaże spadek dynamiki r/r to przypisać to należy efektowi statystycznemu – istotne przyspieszenie liczby zatrudnionych rozpoczęło się w ubiegłym roku właśnie w czerwcu.
Interpretacja czerwcowych danych o produkcji wciąż będzie utrudniana przez układ świąt ruchomych (Boże Ciało wypadało w 2007 roku w czerwcu, teraz w maju). O ile miesiąc temu próbowaliśmy się dopatrzyć, czy niezwykle niski odczyt (2,3%r/r) oznacza faktycznie słabnięcie koniunktury, o tyle teraz efekt świąt będzie przesuwał tempo wzrostu produkcji górę maskując spowolnienie, którego symptomy zawarte były we wskaźniku PMI (zejście głębiej poniżej 50pkt – z 49,3 do 47,9 w czerwcu). Nasza prognoza 8,5%r/r oznacza, że koniunktura w Polsce doznała uszczerbku.

Co to znaczy: Dziś dane M3, ale najważniejsze informacje w tym tygodniu to inflacja i płace (jutro) oraz produkcja (w piątek).

Strategia rynkowa
W weekend ukazały się informacje że Fed będzie ratował Fannie Mae i Freddie Mac, filary rynku mieszkaniowego w USA gdyby była taka potrzeba, co po 40-proc stratach w ostatnim tygodniu może przynieść stabilizację na rynku giełdowym.

Dziś aukcja bonów, a rynek papierów skarbowych może ustabilizować się w oczekiwaniu na jutrzejsze dane o inflacji. Na rynku walutowym, naszym zdaniem czas na korektę i po testowaniu 3,25/€ kurs EUR/PLN może podskoczyć powyżej 3,30, przynajmniej na krótko.

Co to znaczy: Kup EUR/PLN po 3,2595, cel 3,32, stop-loss 3,25/€.

Archiwum

Etykiety