Zepsute sery trafiły na rynek w Europie

poniedziałek, 14 lipca 2008

O gigantycznym skandalu i dotychczasowych ustaleniach śledztwa napisał dziennik "La Repubblica".

Na rynek we Włoszech i w całej Europie trafiły w ostatnich latach tysiące ton przeterminowanych i zepsutych serów wielu znanych firm, które były sprzedawane po "odświeżeniu" w kilku fabrykach wyspecjalizowanych w oszukańczym procederze.

Dochodzenie rozpoczęło się dwa lata temu, gdy koło Cremony, na północy Włoch, karabinierzy zatrzymali tir z wielkim ładunkiem starych, wydających straszliwy odór serów. Pokryte były one pleśnią, odchodami myszy i szczurów, robakami. Cały transport był właśnie wieziony do jednego z kilku zakładów, specjalizujących się w "odświeżaniu" wycofanego ze sklepów nabiału, który stracił ważność.

Mozzarella, parmezan, gorgonzola i inne gatunki popularnych włoskich serów, pochodzące z fabryk znanych firm, były myte i moczone w specjalnych substancjach, ponownie pakowane i wysyłane do sklepów, głównie sieci tanich supermarketów. Część trafiło również do Austrii, Niemiec i Wielkiej Brytanii oraz innych krajów.

Okazało się, że zepsute sery skupowały ze sklepów oraz od dostawców trzy zakłady. W lodówkach jednego z nich znaleziono nawet sery wyprodukowane w 1980 roku. W ciągu dwóch lat "oczyszczono" w ten sposób co najmniej 11 tysięcy ton starych produktów, pochodzących z 46 fabryk. Obroty oszustów szacuje się na 10 milionów euro.

W wyniku dochodzenia ustalono, że właścicielem wszystkich zakładów, specjalizujących się w odzyskiwaniu serów ze zgniłych odpadków jest 46-letni przedsiębiorca. Miał on nawet filię w Niemczech. Przestępczy proceder odbywał się przy przyzwoleniu inspektorów, których zadaniem jest kontrola żywności. Wystawiali oni fałszywe certyfikaty jakości.

"La Repubblica" podkreśla, że z podsłuchanych podczas śledztwa rozmów wynika całkowity brak skrupułów u wszystkich osób zamieszanych w oszustwo, także robotników, którzy oczyszczali zepsute sery. Jeden z nich zapytany, czy poinformował kiedyś swych przełożonych, że w żywności są robaki i że jest ona przeterminowana odparł: "Nie, wszyscy to wiedzieli".

Popyt wewnętrzny w Polsce a inflacja

Popyt wewnętrzny w Polsce jest zbyt duży, co znajduje wyraz w wysokim poziomie inflacji, szybkim tempie przyrostu płac oraz pogłębiającej się nierównowadze na rachunku obrotów bieżących bilansu płatniczego - stwierdzili w poniedziałkowym komentarzu analitycy banku Merrill Lynch.

Według nich, stopa inflacji towarów i usług konsumpcyjnych za czerwiec wyniosła 4,7 proc. rdr wobec 4,4 proc. rdr za maj i 4,5 proc. rdr prognozowanych przez ministerstwo finansów. Na sierpień br. przewidują 5-5,5 proc. rdr.

"Oparcie inflacji na szerokich podstawach znajduje wyraz w dwucyfrowym przyroście płac utrzymującym się w dłuższym okresie"- napisali.

ML zakłada, że płace za czerwiec wzrosły o ok. 10,5 proc. rdr, co oznacza, że ich przyrost był zbliżony do majowego, ale za ostatnie półrocze średnia wzrostu sięgnęła 11,5-12,0 proc., co sugeruje przyspieszenie dynamiki w ostatnich 3-6 miesiącach.

Płace rosnące w szybkim tempie są źródłem popytu wewnętrznego i znajdują wyraz w rosnącym ujemnym saldzie na rachunku obrotów bieżących, który za ostatnie 12 miesięcy do końca maja wyniósł średnio 4,4 proc. PKB wobec 4,3 proc. PKB do końca kwietnia i 4,0 proc. do końca marca. W dalszych miesiącach poziom deficytu rachunku obrotów zdaniem ML przekroczy 5,0 proc. PKB.

"Ogólny stan rachunków zewnętrznych Polski jest jednak znacznie lepszy, niż wynikałoby to z danych deficytu na rachunku obrotów, dzięki silnemu napływowi zagranicznych inwestycji bezpośrednich (FDI) w wys. 3,2 proc. PKB i nadwyżce na rachunku kapitałowym (1,7 proc. PKB), które łącznie w pełni pokrywają ujemne saldo rachunku obrotów" - dodają.

We wtorek GUS ogłosi dane o inflacji za czerwiec, zaś NBP o obrotach finansowych z zagranicą za maj. We wtorek będą też znane dane o płacach za czerwiec, zaś w piątek wyniki produkcji przemysłowej i inflacji w przemyśle za czerwiec.

Dzień wolności podatkowej

Polacy płacą jedne z wyższych podatków w krajach OECD

W sobotę 14 czerwca przypada w tym roku w Polsce dzień wolności podatkowej - w tym dniu Polacy przestają pracować dla fiskusa, a zaczynają zarabiać dla siebie.

Wśród krajów OECD, Polska płaci jedne z najwyższych podatków; wyższe są m.in. w Niemczech oraz Szwecji - poinformował w piątek na konferencji prasowej ekspert Centrum im. Adama Smitha Kamil Kajetanowicz.

Według Centrum, wśród krajów OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) krócej pracują dla fiskusa mieszkańcy m.in. Australii (dzień wolności podatkowej przypada tam na 4 maja), Szwajcarii (również 4 maja), Irlandii (10 maja), Słowacji (11 maja), Japonii (14 maja), USA (18 maja), Nowej Zelandii (4 czerwca), Czech (7 czerwca) oraz Wielkiej Brytanii (14 czerwca).

Dłużej od Polaków dla skarbówki pracują Niemcy oraz Szwedzi. "Kraje te słyną z wysokich podatków, pomimo swojej zamożności rozwijają się coraz wolniej - tłumaczył Kajetanowicz.

Jego zdaniem, opodatkowanie pracy jest szczególnie uciążliwe dla Polaków. Klin podatkowy w Polsce (chodzi m.in. o podatek dochodowy oraz składki płacone na ZUS) należy do najwyższych w krajach OECD; wyższy mają m.in. Węgry i Niemcy.

Im droższa jest praca, tym mniej opłaca się legalnie zatrudniać ludzi; z jednej strony powoduje to wzrost szarej strefy, z drugiej zaś polscy przedsiębiorcy i pracownicy produkują mniej, niż by chcieli - powiedział Kajetanowicz.

Wśród krajów OECD, najniższe obciążenia podatkowe nakładane na pracę są m.in. w Korei, Irlandii, Australii, Japonii, USA, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Słowacji i Czechach.

"Im mniej obciążeń podatkowych państwo nakłada na pracę, tym więcej godzin w roku pracuje się w danym kraju. Więcej godzin pracy to większa produkcja. To powoduje, że kraj staje się coraz bogatszy" - podkreślił Kajetanowicz.

Ekspert Centrum Robert Gwiazdowski przypomniał, że w tym roku po raz pierwszy obchodzimy dzień wolności podatkowej przed 15 czerwca. Jego zdaniem, zawdzięczamy to niższej o 7 pkt. proc. składce rentowej.

Pierwszy etap obniżki nastąpił od 1 lipca 2007 r. i wyniósł 3 pkt. proc. po stronie pracowników. Od 1 stycznia 2008 r. składka została obniżona o kolejne 4 pkt. proc. - po 2 pkt. po stronie pracowników i pracodawców.

W ubiegłym roku, a także w latach 1999 i 2000 dzień wolności podatkowej przypadł w Polsce 16 czerwca. W ciągu ostatnich 15 lat najpóźniej dzień ten obchodzono w 1995 roku - 6 lipca.
---
Za Pulsem Biznesu

Archiwum

Etykiety